a Universal Tongue: a short essay exploring emotions and feelings as an alternative mean of communication and autoekspression

to dziwne, a czasami fascynujące obserwować, jak niewygodni jesteśmy my, istoty ludzkie, posługując się tym nieodłącznym językiem, którym posługujemy się od zarania naszego gatunku. Język emocji i uczuć. Jak ekspresyjny może być taki język w chwilach, gdy słowa stają się przestarzałe, jak wystarczające i jak pełne.

kiedy uczucia wzrastają, lingwistyka zawodzi. Proste wzruszenie ramionami może powiedzieć, więc o wiele więcej niż długi monolog. Jednak w jakiś sposób wybieramy to drugie.

gubimy się w kuszącym labiryncie własnych słów: czasami zwabiani tam przez słowa innych, czasami prowadzeni przez nasze „racjonalne” myśli. To właśnie w ich liniowości gubimy się, ponieważ próbując wyjaśnić złożoną 3-lub 4-wymiarową rzeczywistość, wpadamy w winę użycia dwuwymiarowego, liniowego narzędzia lingwistycznego, które nam w tym pomoże. Staramy się wyjaśnić, niż żyć przez to. A to jest dziwne i niepotrzebne wyzwanie.

ostatnio natknąłem się na własne słowa — uczucia i myśli płynące szybciej, wiążąc w ten sposób język w węzłach i zmuszając mnie do patrzenia do sufitu, aby znaleźć właściwe wyrażenia. Czy to może być odzwierciedleniem mojej nauki zupełnie nowego języka-Holenderski jest strukturalnie bardzo różny od angielskiego czy rosyjskiego-to powoduje zmianę mojego myślenia i wynikające z tego przykre wzorce komunikacji; albo ogólny stan mojego umysłu zwiększył swoją złożoność do punktu słownego przestarzałości – Nie wiem, i nie na tym skupia się ta krótka obserwacja (a także, być może — jest to jedno i drugie). Raczej używam go jako zachęty do rozważenia.

piękno języka emocjonalnego polega na tym, że każdy może go zrozumieć. Bez względu na to, z jakiej kultury, z jakiego pochodzenia pochodzisz – istnieją subtelności, które przetłumaczyłyby się powszechnie-z powrotem-na legendarne fiasko babilońskie. Język taki obejmuje i przewyższa nawet powszechnie znane wskaźniki języka ciała: obrót tułowia nawiązujący do życzliwości, szerokich oczu i rozszerzonych źrenic – do przyciągania.

chodzi o doznania, które dostajemy w obecności siebie — ludzi, których mogliśmy poznać przez całe życie lub tych, których dopiero poznaliśmy. Zimny węzeł niechęci; silne, niemal magnetyczne pociągnięcie, aby pozostać w czyimś polu grawitacyjnym; delikatne dopasowanie do harmonii tonu głosu; widzenie tunelowe w otchłań miękkiego spojrzenia; uczucie „off”— to tylko niektóre z przykładów. I to właśnie w ich niewytłumaczalności i rozmytych krawędziach naprawdę leży zachwyt nad jego uniwersalnym zastosowaniem.

coraz bardziej zakochuję się w tym, co ma do powiedzenia.

chociaż istnieje z pewnością emocjonalna komunikacja niewerbalna i wymiana między ludźmi, istnieje ocean emocji z wnętrza nas samych. Te iskry wglądu to nasze reagowanie, nawiązywanie relacji i komunikowanie się z otaczającym nas wszechświatem. Nasza istota i istota nie „próbuje” nam czegoś powiedzieć — to już mówi. Jeśli się uspokoimy, będziemy w stanie poczuć coś mieszającego. A jeśli uciszymy się wystarczająco długo, możemy być w stanie zobaczyć, że nasza istota wie, co robić dalej — Jak to miało miejsce przez cały czas. Znajduję się w podejmowaniu decyzji z serca, a raczej ze splotu słonecznego-w jakiś sposób to, gdzie moje decyzje instynktowne wydają się emanować i moja intuicja wydaje się rezydować. I coraz bardziej zakochuję się w tym, co ma do powiedzenia.

moim domyślnym stanem jest całkowita fascynacja życiem wokół i życiem wewnątrz.

co ciekawe, równolegle do bycia bardziej dostrojonym do tego bogatego tła, moje doświadczenie rzeczywistości skróciło się do minut, jeśli nie sekund — najbliższych, jak kiedykolwiek byłem w stanie żyć w osobliwości chwili obecnej. Tak bardzo, że czas jest teraz rozciągnięty: dni są jak tygodnie, a tygodnie jak lata, a ja nigdy nie czułem się bardziej żywy niż teraz. W jakiś sposób opowieści o mijających dniach, gdy przechodzimy przez dziesięciolecia naszego starzenia się, nie mają zastosowania. Znajduję się żywy: każdy. Singiel. Chwila. Moim domyślnym stanem jest całkowita fascynacja życiem wokół i życiem wewnątrz. Do tego dodam jeszcze, że istnieje stan półstałej radości napędzanej przez wzbudzający podziw cud-co jest bardzo, bardzo zabawne.

jest też jedna ważna rzecz — kluczowy mianownik uziemiający ułamek wymijającej chwili obecnej. Jest to największe piękno i dreszczyk odpuszczenia: nie do tego stopnia, że nie troszczysz się, ale raczej ufasz sobie, że jeśli upadniesz — polecisz, że bez względu na to, co się stanie i kiedy to się stanie, będziesz miał swoje własne plecy.

jak miło. Jak pięknie. Jakie to ważne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.